Blogowanie na dwie ręce | Blog Roku 2018

Marta i Robert Dąbrowscy, winnice Rheingau | Nasz Świat Win | fot. P. Wdowiak
Marta i Robert Dąbrowscy w winnicach Rheingau | Nasz Świat Win | fot. P. Wdowiak

Z Martą i Robertem Dąbrowskimi, autorami bloga Nasz Świat Win, nagrodzonego tytułem Winiarski Blog Roku 2018 magazynu „Czas Wina”, o tworzeniu w duecie, nadążaniu za czytelnikiem i rewolucji przed kominkiem rozmawia Justyna Korn-Suchocka.

Nasz Świat Win autorstwa Marty i Roberta Dąbrowskich zdobył tytuł Winiarskiego Blogu Roku magazynu „Czas Wina” 2018.

NieWinne Podróże autorstwa Michała Kissa i SlovVine Damiana Buraczewskiego otrzymały wyróżnienia od jury konkursu.

Winna Polska Arkadiusza Stecia głosami czytelników portalu „Czas Wina” została wybrana Winiarskim Blogiem Roku Internautów 2018.

 

Partnerzy:

 





Butelka, od której wszystko się zaczęło?

Robert: Wiem, jak to zabrzmi, ale winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) od zawsze było obecne w naszym dorosłym życiu. Znamy się już 17 lat, nie mamy jednak „naszej pierwszej butelki” wypitej z jakieś wielkiej lub spontanicznej okazji.

Przed założeniem bloga prowadziliśmy w grubym brulionie notatki na temat butelek, które nas zafascynowały, zapiski z podróży i miejsc, gdzie spotkaliśmy ludzi, dla których wino było wielką pasją. Z czasem rodzina i przyjaciele, typując nas na amatorskich doradców, podpytywali o konkretne etykiety, prosili o pomoc przy zakupach. I tak, pisząc ciągle te maile i SMS-y z poradami, wpadliśmy na pomysł, by stworzyć jeden przekaz, dostępny dla wszystkich. Tak powstał Nasz Świat Win. Wtedy nie mieliśmy pojęcia, że pojawi się grono czytelników wykraczające poza bliskich i znajomych.

Kto jest redaktorem naczelnym, a kto sekretarzem redakcji?

Marta: Jest to bardzo angażująca i pochłaniająca sporo czasu wspólna praca. Oboje zawodowo zajmujemy się różnymi dziedzinami niezwiązanymi z winem, a do tego mamy zupełnie inne charaktery. Robert jest spokojniejszy, bardziej wyważony i ogromnie zależy mu na merytorycznej podbudowie naszych tekstów. Potrafi też wygospodarować więcej czasu na degustacje i śledzenie nowinek na rynku. Na blogu realizuje zasadę „od ogółu do szczegółu”.

Ja dla odmiany jestem osobą dość energiczną i emocjonalną. Dbam o to, żeby w naszych tekstach pojawiał się czynnik ludzki: nasze emocje i preferencje winiarskie, anegdoty i historie z życia codziennego. Rzadko bywam na imprezach winiarskich – wolę poświęcić czas na winną edukację, przygotowanie zdjęć i grafik na bloga. Znamy nasze mocne i słabe strony, dlatego Robert trzyma pieczę nad całym blogiem, a ja realizuję się jako jego prawa ręka.

Każde wino smakuje Wam tak samo?

M: Nasi czytelnicy wiedzą, że kochamy podobne szczepy, ale to wcale nie oznacza, że wybieramy te same butelki. Na przykład uwielbiany przez nas riesling ma wiele twarzy, ja częściej sięgam po kabinetta, Robert zaś po te z najwyższą kwasowością, już bez wyraźnego cukru resztkowego. Najbardziej jednak różnimy się w opiniach co do win, których nie lubimy. Ja nie jestem miłośniczką chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... (...), Robert potrafi je docenić. Ja za to mam większe zaufanie do win różowych, podczas gdy Robert może bez nich żyć. Najczęściej ocenę wina zapisuje najpierw Robert, ja ją potem poprawiam (śmiech). Jeśli rozbieżności są duże, odnotowujemy to w komentarzach.

Czy chcielibyście pasję zamienić na przynoszące dochody zajęcie na całe życie?

R: Mamy swoje plany i marzenia, ale i świadomość, że jak na razie sama pasja do wina nie może stać się naszym jedynym źródłem utrzymania. Znamy realia polskiego rynku, a wielu przyjaciół za granicą zajmujących się winem potwierdza, że to niezwykle ciężki kawałek chleba. Inna sprawa, że nie jest to tanie hobby. 98 procent butelek, które opisujemy na naszym blogu, zakupiliśmy za własne pieniądze w kraju lub przywieźliśmy je z zagranicznych podróży. Winne blogowanie to nie modowy high life, gdzie szafy blogerów wypełniają darowane ubrania, a ich instastory to głównie filmiki z unboxingu prezentów od firm. Nie mówimy tego z żalem, robimy to, co kochamy, ale warto walczyć z mitem, że winni blogerzy piszą wyłącznie o otrzymanych za darmo butelkach i jeżdżą po świecie za „cudze”.

Zobacz relację z ogłoszenia wyników konkursu na Winiarski Blog Roku 2018.

Piszecie o wszystkim. Czy to świadomy wybór czy raczej efekt „historycznych zaszłości”? Kiedy zaczynaliście, mało kto blogował o winach z jednego kraju czy regionu.

R: Nie specjalizujemy się w żadnej tematyce. Być może pijemy zbyt dużo win z Austrii, Niemiec i Włoch, a podróże na Półwysep Apeniński ukochaliśmy ponad wszystko. Nie kryjemy się ze swoimi winiarskimi miłościami – jesteśmy dumni ze zdobytej wiedzy na temat win austriackich, niemieckich czy włoskich. Jednak świat wina jest tak różnorodny, że trudno odmówić sobie odkrywania kolejnych regionów i krajów. Podróże bardzo nam to ułatwiają, a dzieląc się z czytelnikami wrażeniami, mamy nadzieję zarażać ich winnym entuzjazmem.

Jury wyróżniło Nasz Świat Win m.in. za wykorzystanie różnych środków przekazu.

M: Prowadzimy bloga już od 5 lat i nauczyliśmy się, że czytelnik poszukuje urozmaiconych form dopasowanych do swoich preferencji. Pracujemy nad tym, by nasze wpisy unowocześniać, dodawać interaktywne, angażujące elementy np. filmy, pojawiać się aktywnie na kilku kanałach social media takich jak FB, Twitter czy Instagram. Oczywiście zachowujemy swój styl i nikt nam nie narzuca tematów, ale dbamy przede wszystkim o naszych odbiorców, stąd taka duża różnorodność i tematów, i form.

Polacy wciąż okupują winiarskie ośle ławki. Czy blogi mogą być źródłem edukacji?

R: Statystyki polskiej blogosfery winiarskiej nie są może imponujące, ale trzeba przyznać, że obserwujemy co rok wzrastające zainteresowanie tą materią. Polacy coraz częściej świadomie sięgają po wybrane butelki wina, konsultują swoje zakupy w sieci, poszukują opisów danych etykiet, komentują blogowe wpisy, pytają o rady – to bardzo cieszy. Nasz blog w ciągu tych 5 lat rozwija się całkiem dobrze, może też dlatego, że konsekwentnie robimy swoje. Nigdy nie zależało nam na setkach tysięcy odsłon miesięcznie. Trzeba mierzyć siły na zamiary – w polskich warunkach nadal jest to niemożliwe.

Rewolucyjne plany na przyszłość?

R: Dla nas rewolucja to spokojnie spędzony weekend w domu, tego przede wszystkim brakowało nam w minionym roku, a obecny zapowiada się równie pracowicie. Oczywiście nie narzekamy, bo podróże to nasze paliwo do życia. Marta, która uwielbia jazdę samochodem, najchętniej już dziś wsiadłaby w auto i objechała całą Europę. Ostatnio pojawił się pomysł wyjazdu do USA – na razie jestem sceptycznie nastawiony do tego winiarskiego kraju, ale może w końcu dam się przekonać i wyruszymy na podbój Nowego Światapopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win....

Winiarski Blog Roku 2018 – najlepsze blogi o winie polskiej blogosfery