Bycza krew w koronie

wywiad ukazał się w wersji drukowanej w „CW” nr 93, czerwiec – lipiec 2018

Elżbieta Cherezińska | fot. D. Chereziński
Elżbieta Cherezińska | fot. D. Chereziński

Z autorką bestsellerowych powieści historycznych Elżbietą Cherezińską o węgierskich winach, wspomnieniach z Egeru i planach pisarskich rozmawia Artur Baranowski.


E. Cherezińska, „Płomienna korona”, Poznań 2017

Jak zaczęła się pani przygoda z winami?

Zaczęła się od win węgierskich za sprawą dwóch książek Tadeusza Olszańskiego o kulturze, kuchni i winach Węgier. Przeczytałam je, gdy uczyłam się w policealnej szkole turystycznej i w ramach egzaminu należało zaplanować i przeprowadzić wycieczkę zagraniczną. Wymyśliłam wyprawę szlakiem węgierskich win. A po szkolnej wycieczce, na której nie mogłam rozwinąć wszystkich swoich pasji badawczych, postanowiłam wrócić na tę trasę, żeby uzupełnić braki.

Aż takie wrażenie zrobiły Węgry?

Na Węgrzech nawet na najmniejszych stacyjkach kolejowych stały wielkie termosy, z których podróżnym nalewano chłodne winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...). W Peczu, gdzie peron był niezbyt elegancki, wino podano w kryształowym kieliszku. Ale głównie włóczyliśmy się po węgierskiej prowincji, odwiedzając lokalne winnice. Codziennie po południu mieszkańcy tych miejscowości wpadali do gospody na pół litra wina. I przy tych karafkach z trunkiem, który zagryzali arbuzami, wydali mi się zjawiskowi. To nobilitowało Węgrów w moich oczach i wyobrażałam sobie, że nad szklankami wina rozmawiają o poezji lub sztuce, choć oczywiście domyślam się, że obgadywali sąsiadów i roztrząsali wyniki lokalnej ligi.

Jaki winiarski region zapamiętała pani najmilej z tej podróży?

Wędrówkę kończyliśmy w Egerze. Byliśmy bez grosza, więc fantazjowałam, że poznamy właściciela jakiejś winnicy, który obdarzy nas wielką przyjaźnią i otoczy opieką. A potem wydarzenia potoczyły się same: przypadkiem poznana Polka pokazała nam raj winnic pod Egerem, tam poznaliśmy Istvána Alexandra, właściciela jednej z nich. I tu następuje moment, w którym kolejne etapy podróży grzęzną gdzieś w mojej niepamięci ze względu na to, co się stało potem. István oprowadził nas po swoich piwnicach, a po każdej karafce wina wydawał mi się coraz bardziej anielski. Może dobrze, że nie zostaliśmy tam dłużej, bo bym go najpewniej kanonizowała.

Przeczytaj też wywiad Artura Baranowskiego z Mariuszem Szczygłem.

A jakie wino zapamiętała pani z tej degustacji?

Pewnego bursztynowego muskata, którego smak mam wciąż w pamięci i poszukuję do dziś. Okazuje się jednak, że pamięć jest bardziej sentymentalna od rozumu. Niewykluczone, że wina, których dziś próbuję, są wyśmienite, ale nie dorównują tym zapamiętanym.

Czy wina niosą inspirację podczas pisania książek?

Raczej nie, bo kiedy raz skorzystałam z takiego natchnienia, to następnego dnia poprawianie tego, co napisałam wieczorem, zajęło mi więcej czasu niż tworzenie. Wino jest przyjacielem natchnienia do rozmów, z których powstają pomysły dające się przekształcić w ciekawą opowieść. Powieść Gra w kości wymyśliłam właśnie podczas kolacji z mężem. Wtedy odwiedził Polskę prezydent USA i zastanawialiśmy się, czy w roku tysięcznym, kiedy cesarz Otton odwiedzał Chrobrego, cały kraj też musiał dla bezpieczeństwa gościa niemal stanąć w miejscu.

Ale wino jest częstym bohaterem pani książek.

Niczego dobrego swoim bohaterom nie odmawiam. W jednej z książek jest scena, gdy Świętosława i Astryda, córki Mieszka I, postanawiają złamać zasadę degustacji win od jasnych do ciemnych, co szybko kończy się źle. Upijają się już w połowie sceny.

A czego możemy się spodziewać w przyszłości, co wynikałoby z winnych inspiracji?

Kilka pomysłów już mam. Jeśli zdecyduję się na czasy piastowskie, to wina będzie mniej. Ale może napiszę coś o czasach późniejszych, wtedy otworzę drzwi dla węgrzyna.

Egri Bikavér Reserve, Thummerer Pince
Egri Bikavér Reserve, Thummerer Pince
Płomienna korona to zwieńczenie trylogii Odrodzone królestwo opowiadającej o czasach Władysława Łokietka. Jest powieścią, do której najlepiej pasuje określenie „epicka”. Ma niezwykły rozmach zarówno w narracji, jak i charakteryzacji postaci. Mistrzowski język autorki sprawia, że czyta się ją z zapartym tchem. Płomienna korona jest przede wszystkim opowieścią o Łokietku, który staje się rozważnym władcą, mądrym i doświadczonym, ale także uczy się na błędach i uparcie dąży do celu. Książka obfituje w wątki z pogranicza fantastyki, ale jest opowieścią osadzoną w historii Polski. Zaletą pisarstwa Cherezińskiej jest jej zdolność do nadawania postaciom wyrazistych rysów. Stają się ludźmi z krwi i kości, a nie tylko z kart podręczników.

EgerRegion i okręg winiarski w północnowschodnich Węgrzech... (...) to miejsce najsilniejszych winnych wspomnień Elżbiety Cherezińskiej. To najbardziej na północ wysunięty winny region Węgier i prawdziwe winne centrum tego kraju. Najsłynniejsze wino z tego regionu to egri bikavérczerwone wino węgierskie z regionu i okręgu Eger produkowa... (...), słynna „bycza krew”. Jak głosi legenda, to właśnie ono dało obrońcom twierdzy Eger siłę do wielomiesięcznej obrony grodu przed Turkami w 1552 roku.

Bycza krew to wino o bardzo intensywnej barwie, zwykle produkowane z winogron odmian: cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...), portugieser i merlotjedna z bardziej rozpowszechnionych i popularnych czerwonych... (...). Zarówno w aromacie, jak i w smaku, dominują nuty wiśni, czereśni, żurawiny i porzeczki. Na języku wyczuwalne są silne garbniki. Zatem wino z Egeru najbardziej odpowiada stylistyce pisarskiej Elżbiety Cherezińskiej. Będzie idealnym towarzyszem lektury jej książek.

AB