Na kaczkę i wino w Sudety

Villa Elise | fot. P. Buczyńska

Warto przyjechać tu z daleka dla samego śniadania i chleba, który piecze Rafał. Nocami, jak na piekarza przystało, choć Rafał Wyniczenko wcale nim nie jest, a talent do robienia chlebowych cudów objawił się u niego dość niespodziewanie.

W Europie to nic nadzwyczajnego: dobra restauracja ze znanym szefem w kuchni, od pory lunchu do nocy komplet, dookoła jakaś Apulia albo inna Owernia, psy wiadomo czym szczekają, a na wejściu gwiazdki Michelina i inne rekomendacje kulinarne. „Tak to właśnie widzę” – odpowiada z uśmiechem Sylwia zapytana o marzenia i przyszłość Kaczki i wina, restauracji, którą wraz z Rafałem powołali do życia kilka lat temu. Najpierw jednak otworzyli rodzinny pensjonat Villa Elise w Stroniu Śląskim – zagubionym wśród porośniętych bukami Gór Złotych miasteczku, położonym tuż przy granicy z Czechami.

Powrót do przedszkola

fot. P. Buczyńska
fot. P. Buczyńska

Piękną secesyjną willę należącą przed wojną do rodziny fabrykantów Losky, kupił w latach 90. XX wieku Piotr Adamczewski, ojciec Sylwii. Pewien udział w sprawie miały emocje: „Tata urodził się w Stroniu, a do naszej willi chodził do przedszkola. Potem wyjechał do Krakowa, ale tu zostali dziadkowie, których często odwiedzaliśmy. Nie miałam pojęcia, że kiedyś ta niewielka miejscowość stanie się moim domem”. Po kilkuletnim remoncie w 2007 roku willa zyskała urodę, nowe życie i pełnych zapału gospodarzy. „W rodzinie nie było tradycji restauratorskich – wprawdzie mój tata nazywa się tak, jak słynny krytyk kulinarny, więc żartowaliśmy, że nazwisko zobowiązuje. Ktoś musiał się zająć biznesem, padło na nas” – śmieje się Sylwia. „Byliśmy bardzo młodzi i kompletnie pozbawieni świadomości, co tak naprawdę nas czeka”. A sprawa wydawała się prosta: w okolicy nie brak atrakcji turystycznych i tras narciarskich, blisko stąd do Kłodzka, Lądka czy na szlaki wokół Śnieżnika. Zarówno w sezonie letnim, jak i zimowym, kręci się tu wielu turystów. „Nic bardziej mylnego – byliśmy tylko jednym z wielu pensjonatów oferujących prócz noclegu wyżywienie” – szczerze dodaje Rafał. Wprawdzie goście chwalili przemyślany w każdym szczególe wystrój, z obłędną klatką schodową z początku XX wieku udekorowaną kryształowymi lustrami i witrażami oraz wygodne pokoje, to jednak było wciąż za mało.

Slow food i inne atrakcje

fot. P. Buczyńska
fot. P. Buczyńska

Pomysł na nową restaurację wykluwał się stopniowo podczas kulinarnych podróży do Włoch, gdzie tropili slowfoodowe produkty i ich producentów. „To była nasza szkoła kulinarnego biznesu. Tam zrozumieliśmy, jaką siłę ma lokalny produkt i co to znaczy jakość” – wspomina Rafał. W 2013 roku wymyślili nazwę dla restauracji i zaczęli rozglądać się za miejscowymi dostawcami. W efekcie, prócz słynnego chleba z czarnuszką wypiekanego według starej receptury (zdobyła już znak Dziedzictwa Kulinarnego Dolnego Śląska) w menu Kaczki i wina znaleźć można genialne sery z Łomnicy, twaróg z Wojtówki, kaszankę gryczaną z zakładu „Pod Bukami” produkującego wędliny bez konserwantów, czy świeże pstrągi wędzone we własnej wędzarni.

Przy okazji slowfoodowych wypraw zaczęli także coraz odważniej eksplorować świat wina. „Najpierw wpadł po uszy Rafał, ale dzisiaj to ja jestem większym ekspertem” – mówi Sylwia. „I mam na to papier, gdyż udało mi się zdać piekielnie trudny egzamin Wine and Spirit Education Trust. Winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) jest dla nas bardzo ważną częścią menu, kartę tworzymy z namysłem, a gości zapraszamy na degustacje komentowane, bo w Polsce klienci wciąż potrzebują winiarskiej edukacji. Staramy się też nęcić niższymi niż w wielu restauracjach cenami win i bogatą listą tych sprzedawanych na kieliszki”.

Kaczka na tle chabrowej ściany

Restauracja Kaczka i Wino

Villa Elise Park Pension

ul. Mickiewicza 9, Stronie Śląskie

+48 502 457 990

info@villaelise.pl

Przystawka: Carpaccio z jelenia z marynowanymi borowikami, rukolą, selerem naciowym i parmezanem – 23 zł

Danie pierwsze: Pęczotto z boczkiem regionalnym, suszonymi pomidorami i pietruszką – 23 zł

Danie główne: Stek z polskiej polędwicy wołowej, pieczone ziemniaki, topinambur, dynia, sos bordelaise(fr.) bordoski, typ jednej z najbardziej rozpowszechnionych ... (...) – 69 zł

Kacze specjały: Filet z kaczki na różowo, kluski parmezanowe, pieczone warzywa korzeniowe, sos aronia-jabłko – 44 zł

Deser: Gruszka gotowana w czerwonym winie, piernikowa kruszonka, sos czekoladowy – 18 zł

Wpisany w logo restauracji kieliszek wina łączy się z zarysem kaczki. Ta w menu figurowała od samego początku i była chwalona przez gości, postanowili zatem uczynić z niej spécialité de la maison. Do Wyniczenków wiele osób zagląda właśnie z powodu kaczki oraz jej licznych kulinarnych wcieleń: od rosołu, przez wędzone płaty, rozpływające się w ustach konfitowane udko, po pierogi nadziewane kaczyną. Od początku też w kuchni Kaczki i wina rządzi Agnieszka Kukin. Drobna blondynka, której restauracja zawdzięcza rekomendację Slow Food Polska (ta zawsze związana jest z osobą szefa kuchni) i masę pozytywnych komentarzy zostawionych przez zadowolonych konsumentów. Agnieszka pochodzi z pobliskiego Lądka Zdroju, ma wykształcenie gastronomiczne ale prawdziwe doświadczenie zdobyła tu, rozwijając się na niełatwej drodze od zwykłej, przyhotelowej kuchni do restauracji walczącej o miano najlepszej w regionie.

„Nasza kuchnia zyskała osobowość, jest rozpoznawalną marką. Prócz gości pensjonatu, turystów i narciarzy przyjeżdżają do nas często z daleka, z Wrocławia czy z Warszawy, smakosze, ludzie poszukujący na talerzach jakości i dobrych produktów, a w kieliszkach dobrego wina. Nasze marzenie zaczyna się powolutku spełniać” – niebieskie oczy Sylwii promienieją. Nietrudno wtedy dostrzec, że elegancki ciemnochabrowy kolor ścian restauracji inspirowany jest właśnie nimi. „No tak, harmonia jest bardzo ważnym elementem slowfoodowej filozofii” – żartuje Rafał i znika w kuchni. Zbliża się bowiem kolejna sesja pieczenia chleba.