Wspólnota wina?

Kilka dni temu Polskę opuściła brytyjska para książęca. Nie zostało ujawnione, jakie wina podawano podczas oficjalnych przyjęć, ani co Kate i William zastali w lodówkach swych apartamentów.

To bardzo ciekawa kwestia, bowiem oficjalne przyjęcia oraz lodówki VIP-ów to ważna broń nie tylko dyplomatyczna, ale i silny oręż w promowaniu własnych produktów. Nie jest tajemnicą, iż na spotkaniach państwowych podaje się nie tylko własne wina czy alkohole, ale i te powszechnie uważane za najprzedniejsze i najelegantsze w świecie. Brytyjczycy z wielką uwagą śledzą coroczne rachunki swojego MSZ oraz królewskiego dworu, a zwłaszcza sumy wydawane przez te instytucje na alkohole, a winomani – na jakie konkretnie flaszki poszły pieniądze.

Anglicy nie mają odpowiednio dobrych win wytrawnych, ale za to wielkie doświadczenie w doborze win francuskich. Dlatego takie wina podaje się najczęściej podczas przyjęć – nic w tem dziwnego, takie butelki trafiają na VIP-owskie stoły. Podobnie dzieje się na całym świecie – wyjątkiem są kraje winiarskie; Hiszpania, Włochy czy Portugalia. Również kraje winiarskie Nowego Świata mają w tym względzie własne przemyślenia, własne portfolio, a często i utarte propozycje, choć te mogą się zmieniać. Jednak trudno się spodziewać, by głównym winem na hiszpańskim dworze nie było winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) hiszpańskie, a można i przypuszczać z dużym prawdopodobieństwem, iż będzie Vega Sicilia, bo ta wytwórnia od dekad dostarcza flaszki na madrycki dwór. Podobnie jak we Włoszech zapewne będzie to któryś z supertoskanów. Można być jednak pewnym, iż w obu miejscach nie pojawi się tam na pewno wino francuskie. Poddani by tego nie przeżyli!

fot. Wikimedia Commons/tsaiproject

Piszę o tem w kontekście ostatniej dyrektywy szefostwa właśnie brytyjskiej dyplomacji, która zaleca (ale ton jest dość mocny, a przynajmniej nie pozostawia wątpliwości), by podczas oficjalnych spotkań brytyjskich dyplomatów, przyjęć i recepcji choćby w ambasadach, jako wino musującewino zawierające dwutlenek węgla.CO2 może znaleźć się ... (...) pojawiało się to brytyjskie, nie zaś szampan, cavahiszpańskie białe lub różowe wino musujące klasy DO pro... (...), franciacorta czy prosecco (tak, tak – takie pito choćby na inauguracji prezydenta Obamy, razem z kalifornijskim szampanem). To mocne „zalecenie”, ale te brytyjskie wina – choć mało znane wśród codziennych konsumentów z uwagi na cenę – święcą światowe tryumfy pod względem jakości, często bijąc w konkursach szampany (to staje się jednak coraz łatwiejsze).

Jest jednak jedno ale.
Problem w tym, że oficjalna nazwa brytyjskiego MSZ brzmi: Biuro Spraw Zagranicznych oraz Wspólnoty (The Foreign and Commonwealth Office), a królowa brytyjska jest głową kilkunastu państw owej Wspólnoty, w tym paru winiarskich, jak Australia, Nowa Zelandia czy Kanada. Faktycznie jest to władza li tylko symboliczna, ale wino jest jednak ważnym narzędziem dyplomatycznym. Nieclona i niesprawdzana poczta dyplomatyczna oraz bagaże polityków pękają od butelek z winami i alkoholami od dekad. I nie ma w tym nic złego – wino świetnie promuje poszczególne kraje, tak jak nasze truskawki, którymi kiedyś za naszej prezydencji zarzuciliśmy Brukselę.

Mam jednak nadzieję, że parze książęcej nie wstawiono do apartamentów win węgierskich – te również były „naszymi” podczas naszego przywództwa w Brukseli. I był to największy idiotyzm tamtych czasów. Już wówczas można się było wysilić, by znaleźć nieco win polskich. Teraz nie byłoby z tem żadnego problemu.

Wojciech Gogoliński