Prostota niejasności merlota

Opisywanie takich odmian jest trudne. Każdy kiedyś próbował merlota. I co? I nic. Trzeba dołożyć jeszcze jedną księgę Starego Testamentu, by choćby ruszyć taki temat. Tę odmianę uprawiają wszyscy i wszędzie.

Jasne – wielu się wydaje, że potrafią posadzić go byle gdzie, a już sama jakość szczepu zagwarantuje winu sukces. Nic z tego! Merlotjedna z bardziej rozpowszechnionych i popularnych czerwonych... (...) to szczep tak wielowymiarowy i niejednoznaczny, że aby wydobyć z niego tę masę niuansów, trzeba niezłej wprawy i doświadczenia. Poniżej kilka ciekawych przykładów, jak można interpretować merlota w różnych miejscach świata.

Wojciech Gogoliński

 

Fot. ArchiwumWojciech Giebuta

Telish Merlot 2008
Okręg Pleven, Bułgaria
Telish

Niedawno pewna młoda krakowska malarka poprosiła mnie, bym zaproponował jakieś winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...), którym mogłaby poczęstować gości na wernisażu swoich prac. Trudna sprawa, bo na takie imprezy przychodzą zarówno koledzy artyści, co to – wiadomo – „znają się” i wypiją niemal wszystko. Przychodzą też ciocie i ich sąsiadki, w których gusta utrafić już dużo trudniej, chyba że poda się im słodkiewino o dużej zawartości cukru naturalnego lub dodanego.. lekkie „winko” – a najlepiej nalewkę.
Zaproponowałem merlota z niedawno opisywanej na naszych łamach bułgarskiej winiarni Telish. Wino delikatnie taniczne, z wyraźnym owocowym bukietem. Okazało się doskonałe i trafiło w gusta wszystkich. Polecam je nie tylko na wernisaże, ale i do lekkich półmięsnych dań, a także wędlin, pasztetów i mięs na zimno.

Paweł Gąsiorek

Radford Dale Merlot 2008
Stellenboschmiasto w południowo-zachodniej części Kraju Przylądkoweg... (...), Południowa Afryka
The Winery of the Good Hope

Fot. Archiwum„Compromise is good for marriage, not for winemaking” – taki napis na plecach roboczego drelicha nosi każdy pracownik winiarni. Tłumacząc na polski: „kompromisy są dobre w małżeństwie, nie przy robieniu wina”. W tych słowach właściciel winiarni „The Winery of the Good Hope” zawarł swoje zawodowe credo. Alex Dale, bo o nim mowa, jest z pochodzenia Anglikiem. Wywodzi się z winiarskiej rodziny, która od wieków sprowadzała na wyspy wina. Rodzice chcieli zrobić z niego lekarza, ale wino i winiarstwo tkwiło w DNA Alexa od wczesnego dzieciństwa.
Zamiast w Oksfordzie wylądował w Burgundii, gdzie studiował i równocześnie uczył się winiarstwa. Burgundia jest jego pierwszą miłością. Najchętniej tam by osiadł na stałe i robił wino. Względy ekonomiczne (czytaj: zbyt cienki portfel) przeniosły go do Południowej Afryki, gdzie jeszcze kilkanaście lat temu było dość tanio, wystarczająco w każdym razie, by Alex mógł kupić trochę ziemi i zacząć robić wino. Na swojej drodze spotkał wtedy Bena Radforda, Australijczyka, enologa, z którym postanowił połączyć siły. Tak powstała Winiarnia Dobrej Nadziei, a wraz z nią prestiżowa linia najlepszych win sygnowanych nazwiskami właścicieli Radforda i Dale’a.
Radford Dale Merlot to wino o bardzo intensywnej barwie i smaku. W nosie dojrzałeokreślenie degustacyjne stwierdzające, że wino osiągneł... (...) borówki, subtelne, ale zdecydowane taniny, a wszystko w eleganckim, mineralnym otoku. Zdecydowanie bezkompromisowe wino.

Wojciech Gogoliński

Plavis Merlot 2008
IGT Veneto, Włochy
De Stefani

Można zacząć od nazwy: łacińskie Plavis, to po włosku Piave, a po naszemu Piawa, czyli rzeka uchodząca do Adriatyku koło Wenecji. Można wspomnieć o dramatycznej historii tego miejsca – to tutaj w czasie I wojny światowej toczyły się straszliwe bitwy. Wreszcie można o producencie… Ale po co? Rzućmy to w kąt, bo dla nas Plavis to wyłącznie wino. TO wino. TEN MERLOT.
Piękny jak Canale Grande. Mocne, likierowo-wiśniowe wino, z nutami śliwek w czekoladzie i skóry. Gęste, soczyste, elastyczne i grube jednocześnie… Mistrz niuansów! Bo też gibkie – no i jak to wszystko połączyć, wytłumaczyć? No, jak? Fot. ArchiwumNiby do leżakowania, ale nie! Ono szepce: „Bierz mnie teraz!”. Zrazu tęgie i mocarne jak Pudzian, ale mruga okiem i śpiewa: „wyginam śmiało ciało”. Czapki z głów przed winiarzem! To nie tylko wyrób porządnie zrobiony, to powiew luksusu.

Dorota Romanowska
Caloian Merlot 2010
Dealurile Olteniei, Rumunia
Crama Oprişor

Fot. ArchiwumZdaję sobie sprawę, że na wina rumuńskie wielu spogląda z przymrużeniem oka, dostrzegając głównie półwytrawneokreślenie wina, w którym nie cały cukier – na drodze f..., supermarketowe produkty. Prawdę mówiąc i takich win nie brakuje w szerokiej ofercie winiarni Crama Oprişor, ale stanowią one odrębną grupę, najwyraźniej potrzebną, skoro są eksportowane do wielu krajów. Jednak oprócz nich powstają tu też zupełnie inne wina, całkowicie wytrawneokreślenie wina, w którym, teoretycznie, cały cukier na d... i będące w stanie zaspokoić zgoła odmienne gusta. Do tej drugiej grupy należy Caloian Merlot.
Od razu uczciwie zaznaczam, że nie jest to przykład mocno zbudowanego, ekstraktywnego merlota. To zdecydowanie delikatne wino o tzw. „średniej budowie”, ale też o wyraźnej strukturze doskonale spinającej całość. Do tego bardzo świeży owoc zarówno w nosie, jak i w ustach.
Całość harmonijna, elegancka, delikatna, nieprzekombinowana. To jak najbardziej współczesne wino do szerokiego wykorzystania. Naturalnie poza ciężkimi, mięsnymi daniami w zawiesistych sosach, bo do takich specjałów potrzeba czegoś znacznie mocniejszego i bardziej tanicznego.

Artur Boruta    
Saint Clair Vicar’s Choice Merlot

Marlborough, Nowa Zelandia
Saint Clair Estate Wines

Fot. ArchiwumMarlborough. Nie daj Boże wymówić tę nazwę tak, jakby kupowało się paczkę papierosów. Nowozelandczycy reagują natychmiast. Marlbraa – tak powinna być prawidłowo wypowiadana.
Ta przedziwna reminiscencja jest pierwszym skojarzeniem, jakie przychodzi mi do głowy, gdy wracam pamięcią do wizyty w tym regionie. Kraj Długiej Białej Chmury to kraj win białych. To nie podlega dyskusji. Ale na przekór Marlborough – jeden z najsłynniejszych nowozelandzkich regionów winiarskich – słynie z wyśmienitych czerwonych pinot noirów i merlotów.
Saint Clair Vicar’s Choice Merlot jest pełne owocowości, oblepia usta aksamitnym smakiem dojrzałej śliwki doprawionej zapachem fiołka. Świetne do picia samodzielnie. Zakrętka, która u nas wywołuje jeszcze tyle niepotrzebnych dyskusji, ułatwia decyzję o wyborze tego wina na wieczór. Polecam.