Bascule czyli równowaga

Edyta Czerwińska25.02.2016 13:02

Ta pozycja króluje od momentu mojej przeprowadzki do Kapsztadu. Bascule Whisky, Wine and Cocktail Bar to wyjątkowe miejsce pod wieloma względami – część historycznego hotelu Cape Grace, który został wybrany „domem z dala od domu” m.in. przez Billa Clintona podczas jego prezydentury.

Usytuowany jest w samym centrum miasta, na terenie nadbrzeża Victoria & Alfred Waterfront nad Zatoką Stołową, na które prędzej czy później dotrze każdy turysta – kilka kroków od ekskluzywnej części rozrywkowo-handlowej, utkanej sklepami i restauracjami, po drugiej stronie zwodzonego mostu, od którego bar wziął nazwę.
W ciągu dnia jest to relaksujące miejsce, doskonałe do delektowania się lekkim lunchem przy kieliszku wina. Wieczorem przeradza się w tętniący życiem, czarujący Whisky, Wine and Cocktail Bar, gdzie trafiają zarówno wyważeni koneserzy, poważni biznesmeni, silnie opaleni żeglarze, jak i towarzyskie motyle, by wspólnie rozkoszować się atmosferą Kapsztadu.

Fot.  Wine and Cocktail BarJeśli zajmiemy miejsca na zewnątrz, delektując się afrykańskim słońcem w cieniu parasola, będziemy mogli podziwiać widok międzynarodowego portu jachtowego, z wartymi wiele milionów randów zabawkami wielbicieli morskiej żeglugi oraz zatoki, nad którą króluje słynna Góra Stołowa, nierzadko przykryta ciepłą kołderką chmur spadających po jej pionowych skałach niczym obrus ze stołu. Przy nabrzeżu Cape Grace swego czasu cumował także wart 162 mln dolarów jacht Paula Allena, współzałożyciela firmy Microsoft, o długości 303 stóp. Był to wówczas 26 największy luksusowy jacht w swoim rodzaju na świecie.

Jeśli natomiast zdecydujemy się zejść kilka stopni w dół, trafimy do niezwykle stylowego, a zarazem ciepłego wnętrza Bascule Lounge, stanowiącego przykład doskonałego mariażu surowych sklepień z betonu i cegły oraz ekskluzywnych mebli i podłóg z drewna tekowego, niegdyś służącego do budowy statków. W chłodne wieczory gości ogrzewa tam ciepło kominka. Na tyłach baru za szklanymi drzwiami rozciąga się wąski pasaż pomiędzy półkami z winem. Tam koneserzy wina i prywatni kolekcjonerzy przechowują prywatne zbiory w doskonałej temperaturze. Tuż obok baru dumnie prezentują się pilne strzeżone szafki członków klubu Bascule.

Wyraźnie wyczuwalna jest tu pasja i zamiłowanie do detali, a przede wszystkim do wina i whisky, której pasjonatem był Charles Brand – poprzedni właściciel hotelu. Słowo Bascule oznacza z francuskiego równowagę lub zwodzony most. I ta równowaga jest potrzebna, gdy do czynienia mamy z około 500 najlepszymi gatunkami whisky od irlandzkich, przez szkockie, amerykańskie, japońskie i pochodzące z RPA – wszystkie ułożone w zwartym szeregu. Która z nich jest najdroższa? Pięćdziesięcioletni Glenfiddich – jedyne 1200 euro za 25 ml.

Od soboty do czwartku organizowane są tu degustacje, podczas których można zagłębić się w wiekową i fascynującą historię whisky, a także sztukę jej destylacji, dojrzewania i mieszania oraz zdobyć wiedzę o różnych jej stylach. W Bascule nie dziwi widok dżentelmena siedzącego z butelką swojej whisky i kryształową szklanką brandowaną jego imieniem, która przechowywana jest w jego prywatnej szafce – to jeden z przywilejów bycia członkiem klubu (230 euro rocznie).

Na lunch szef kuchni proponuje zestaw różnych tapasów, które łączą multikulturową sztukę gotowania z regionalnymi składnikami, jak ostrygi, struś, mięso antylopy, kalmary czy krewetki. Wędzony struś w stylu Bascule z gruszką w sosie balsamicznym z dodatkiem koziego sera i orzeszków piniowych polecany jest dzisiaj do The Macallan Sienna. Z oferty win warto zwrócić uwagę na Marklew 2011 ze Stellenbosch, chardonnay o wyrazistym owocowym smaku, z hojną nutą dębową, które stanie się doskonałym partnerem do jednego z proponowanych w menu tapas. Albo jeden z czarownych blendów produkowanych w rejonie Franschhoek, jak Anthonij Rupert Optima 2010 – wino z nutą cynamonu i kakao przebijające się przez smak ciasta owocowego i jeżyny z domieszką dębu.

W Bascule na pewno przeżyjemy niezapomnianą podróż przez przylądkowe wina, które dobierają do oferty zdolni winemakerzy, stawiając na perełki z mniej popularnych komercyjnie winnic. I choć do pomocy mamy uprzejmy i dobrze wyszkolony personel, oblatany w ofercie produktowej, to myślę że koniecznie trzeba tam zamówić menu degustacyjne za 825 randów, które będzie naszym prywatnym przewodnikiem.

Czas Wina nr 78

Zdjęcia

Komentarze

any / 07.02.2017 12:23

Sometimes, I understand some words in Polish.

Twój komentarz
FB