Złość piękności szkodzi!

Małgorzata Dzięgielewska25.06.2012 09:34

Woła irytująco spokojny małżonek. „Mamo! Wyluzuj!” – dodaje syn, wbijając kolejny gwóźdź do trumny. Złośliwość rzeczy martwych przekracza wszelkie granice. Setka ważnych spraw przylepiła się do mnie jak rzep do psiego ogona. Świat staje na głowie!

Fot. ArchiwumNormalna kobieta w takiej sytuacji trzaska drzwiami, sieje burzę, po czym ucieka na zakupy, z których wraca z kolejną torebką, nową parą butów, kiecką (a najlepiej dwiema czy trzema) oraz stosem kosmetyków. Nie zapominając po drodze o odświeżeniu koloru na głowie, tudzież opuszcza salon fryzjerski z zupełnie nową koafiurą.
Mnie, kulinarną blogerkę, zaliczyć można do grupy normalnych... inaczej. Owszem, trzaskam drzwiami; owszem – rzucam gromy i czym prędzej szukam pocieszenia w zakupach. Ale do domu targam... tzw. skorupy. Gary, garnuszki, talerze, miseczki i inne kubki. Wystarczy choćby jedna nowa łyżka, a życie znów wraca na właściwe tory. Małżonek przezornie nie komentuje faktu, że szafki i szuflady kuchenne nie chcą się domykać. Za to z ulgą zachęca: „Kochanie, może kieliszek wina za zdrowie nowego gara?”. Propozycja ma, rzecz jasna, ukryte drugie dno, bo jeśli pojawi się wino, to i któreś z ulubionych dań z pewnością wjedzie na stół. Co jak co, ale pełni szczęścia rodzinnego nie osiąga się na głodniaka.
Fot. Małgorzata DzięgielewskaW sprawach kulinariów wyznaję zasadę: im mniej – tym więcej. Minimum składników – koniecznie najlepszej jakości – a maksimum smaku do uzyskania. Proponuję więc domowym sposobem przygotowane pappardelle (czyli szerokie wstążki) z dodatkiem krewetek tygrysich. Całość w lekkim, niezwykle aromatycznym sosie cytrynowo-czosnkowym. Koniecznie z dodatkiem świeżej, zielonej natki. To królewskie jadło na wszystkie okazje – aż się w głowie kręci. Pytanie, czy od aromatu potrawy, czy może za sprawą białego, wytrawnego wina musującego Cava Gran Cuvée, które znika z kielicha równie szybko co krewetki z talerza?
Nic na to nie poradzę, że mam prawdziwą słabość do jedzenia, które można „od środka zasilić” zdrowym chlustem porządnego wina. Chodzi o wzbogacenie smaku potrawy winnym bukietem aromatów. Gdy pada propozycja „otwórzmy wino” – czym prędzej wyciągam z szafki carnaroli lub arborio i przyrządzam risotto. Tym razem przygotowuję je z suszonymi pomidorami, a podlewam odrobiną sauvignon blanc. Nie mogę się powstrzymać i upijam pół kieliszka, zanim risotto trafi na stół. Pasują do siebie znakomicie, a wskaźnik mojego humoru szybko pnie się w górę. I tak oto proste posiłki znikają z talerzy, a wino z kieliszków.

 

Domowe pappardelle z cytrynowo-czosnkowymi krewetkami
2 porcje

• 12–16 szt. krewetek tygrysich
• 1 łyżka oliwy do smażenia
• 2 ząbki czosnku
• sok z 1 dużej cytryny
• kilka gałązek świeżego tymianku
• sól, pieprz do smaku
• garść natki pietruszki

Domowy makaron
2 niewielkie porcje

• 1 duże jajko
• ok. 100 g mąki semoliny (ewentualnie krupczatki)

Fot. Małgorzata DzięgielewskaZ jajek i semoliny zagnieść elastyczne ciasto makaronowe. Ciasto nie powinno być zbyt mokre i klejące. W zależności od wielkości użytych jajek – może okazać się konieczne dosypanie 1–2 łyżek mąki. Uformować z ciasta wałek i zawinąć go w folię spożywczą. Pozostawić na 10–15 minut. Następnie podzielić ciasto na dwie lub trzy części i każdą po kolei dość cienko wałkować (ok. 0,5–0,6 mm). Kroić radełkiem lub nożem na wstążki szerokości 1–1,5 cm. Nastawić garnek z dużą ilością osolonej wody do zagotowania.
Krewetki sprawić (świeże obrać ze skorupek i oczyścić). Przygotować sok z cytryny, czosnek obrać i przecisnąć przez praskę. Posiekać natkę pietruszki. Przygotować patelnię z oliwą. Do wrzącej wody wrzucić makaron. Ugotować al dente (przy świeżym makaronie to szybki proces – od ponownego zawrzenia wody wystarczy gotować ok. 1 minuty).
Od razu po wrzuceniu makaronu do wody rozgrzać patelnię z oliwą. Wrzucić krewetki i króciutko obsmażyć. Dodać przeciśnięty czosnek, a chwilę potem wlać sok z cytryny i dodać świeży tymianek. Smażyć ok. 2 minut na niezbyt dużym ogniu, aż sok nieco wyparuje. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Zdjąć z ognia. W tym czasie makaron powinien być już gotowy – odcedzić z wody i wrzucić na patelnię. Wymieszać, tak by pokrył się sosem. Posypać natką pietruszki. Podawać gorące.

 

Risotto z suszonymi pomidorami i bazylią
2–3 porcje

• 2 łyżki oliwy
• 2–3 szalotki
• 1 szklanka ryżu carnaroli lub arborio
• ok. 100 ml białego wina
• ok. 0,5–0,7 l gorącego bulionu warzywnego
• 6–8 szt. suszonych pomidorów z oliwnej zalewy
• sok z 1 limonki
• 4 łyżki świeżo utartego parmezanu
• świeżo mielony pieprz
• garść listków bazylii
• oliwa extra vergine do skropienia potrawy

Fot. Małgorzata DzięgielewskaSzalotkę drobno posiekać, suszone pomidory pokroić w paseczki. Gorący bulion ustawić na maleńkim ogniu, tak by cały czas utrzymywał temperaturę. Do garnka lub głębokiej patelni wlać oliwę i zanim zdąży się rozgrzać, wrzucić szalotki. Podsmażać, mieszając, aż do lekkiego zeszklenia. Dołożyć ryż. Smażyć ok. 2 minut. Zalać białym winem. Dusić, aż płyn odparuje. Potem partiami dolewać bulion: najpierw jedną chochelkę, gdy wyparuje kolejną partię płynu. Dodać suszone pomidory. Gdy ryż mocniej napęcznieje, płynu dolewać po 2 łyżki tak długo, aż ziarenka dostatecznie zmiękną. Gotowe risotto zdjąć z ognia. Doprawić pieprzem. Dodać starty parmezan i wymieszać, a następnie skropić sokiem z cytryny. Znów wymieszać. W razie potrzeby doprawić do smaku solą. Podawać gorące z dodatkiem listków bazylii i skropione odrobiną oliwy.

 

Więcej przepisów autorki na: www.pieprzczywanilia.blogspot.com

Czas Wina nr 57

Zdjęcia

Twój komentarz
FB