Flower power

Wojciech Gogoliński11.04.2017 09:39

Nie znam się na kwiatach i właściwie wcale tego nie żałuję. Może przez to, że w zasadzie wszystkie rośliny, które po biurach (redakcjach) stoją, kwiatów nie mają (lub mają je chwilowo), a zmusza się mnie do ich podziwiania i podlewania.

Lubię kwiaty, kiedy pachną, a nie wyglądają. Myślę, że większości z nas łatwiej się nauczyć rozpoznawania zapachów owocowych, niż tych pochodzących od poszczególnych kwiatów. Wielu (także mnie) najłatwiej przychodzi rozpoznawanie kwiatu wina – jak w sherry. Ale nie o to nam tu chodzi.
Zapach konkretnych kwiatów to immanentna cecha wielu odmian winorośli i w konsekwencji – wielu win. Róża, akacja, lipa, rumianek, piwonia, geranium, kwiat jabłoni czy pomarańczy – tym tropem poszliśmy dziś, starając się wyodrębnić kwiatowe zapachy w winach, które proponujemy Państwu w naszej układance. Ale nie ograniczaliśmy naszej wyobraźni – i proszę zobaczyć, co wymyśliliśmy!

Dorota Romanowska
Lama di Pietra Nero di Troia

Cantina Diomede, Farnese Vini         
IGP Puglia         

Fot. ArchiwumIstnieje kilka odmian winorośli dających wina o aromatach, wśród których nuty kwiatowe bezapelacyjnie wybijają się na pierwszy plan. Wystarczy wspomnieć najbardziej oczywiste traminery, a spośród ciemnych odmian roztaczające subtelne fiołkowe nuty sangiovese. Tyle że wśród czerwonych win nie tylko te powstałe z wszechobecnego w Chianti szczepu potrafią zachwycić kwiatową nutą wyczuwalną w swym świeżym bukiecie. Myślę, że sporej  większości lekkich, tzw. wiosennych, win można przypisać tę cechę. Moim odkryciem na tym polu jest wino ze stosunkowo słabo rozreklamowanej odmiany nero di troia, uprawianej w północnej części Apulii. Choć do niedawna miała ona opinię mocno tanicznej, co starano się łagodzić za pomocą kupażu z innymi, bardziej miękkimi szczepami, okazuje się, że i w czystej postaci potrafi zachwycić świetną strukturą i cudowną krągłością. Tak jak to zazwyczaj w życiu bywa, trzeba tylko wiedzieć, jak z nią postępować, by otrzymać zamierzony efekt. Lama di Pietra Nero di Troia stopniowo uwodzi dyskretnym bukietem, którego dominującymi komponentami są aromaty świeżych owoców – wiśni, ciemnych owoców leśnych, morwy i malin, spowite delikatnym zapachem fiołków. Absolutnie nienatarczywym, pełnym umiaru i dystynkcji, wyraźnie ustępującym dojrzałym w słońcu owocom, ale jednak zaznaczającym swoją obecność.

Justyna Korn-Suchocka
Dornfelder Trocken QbA

Weingut Heinrich Vollmer
Palatynat, Niemcy

Fot. ArchiwumPamiętacie przedunijne ogródki? Takie z tulipankiem, maciejką i bujną piwonią? Bez iglaków i białych kamyczków pod linijkę sypanych, gdzie w ażurowym cieniu altanki wyszykowanej olejną farbą można było zasiąść i poszukać kwiatowej wesołości w winie na pierwszy rzut oka i nosa całkiem owocowym. A jednak – jeśli tylko nieco wysilić wyobraźnię, już się zza tej jagodowo-wiśniowej oczywistości wychyla pełnym kwieciem wymieniona na wstępie piwonia. Z aromatu i koloru, bo to wino młode i rześkie zaskakuje głębokim (piwoniowatym) fioletem. A za tą piwonią aktorzy planu drugiego: rumianki, stokrotki, roztarte w palcach źdźbła trawy – czerwone wina chłodnego klimatu potrafią zaskoczyć.
Dornfelder to na wskroś germański szczep. Stworzony w niemieckich laboratoriach ledwo pół wieku temu już zdystansował większość tradycyjnych starszych kuzynów – dziś jedynie spätburgunder (pinot noir) jest w Niemczech częściej uprawianą czerwoną odmianą. Rzadko objawia się na naszych stołach, a przecież z racji kwiecistego bukietu wino to mogłoby w cuglach wygrać nie tylko 8 marca w ogólnopolskim biegu do kwiaciarń. Bo prócz pięknego aromatu posiada i kwasowość, i owocowość, i taninę, może lekko zielonkawą, za to jak ulał pasującą do naszych kapuściano-mięsnych nawyków.


Fot. ArchiwumPaweł Gąsiorek
Muscat Ottonel

Huba Szeremley
Badacsony, Węgry

Muskat wszystkim kojarzy się z czymś słodkim. Tym większe zaskoczenie, gdy po powąchaniu tego wina, podczas którego mocne winogronowo-jaśminowe aromaty potwierdzałyby to przypuszczenie, docieramy do bardzo rześkiego i w pełni wytrawnego smaku. W swojej budowie dość tęgie, co wynika z siedliska położonego na brzegu Balatonu, na stoku wygasłego wulkanu Badacsony. Słońce operuje tam podwójnie, bo odblask promieni odbity od tafli jeziora dubluje jego oddziaływanie. Do tego dochodzą bazaltowe czarne skały otaczające winnice od północy, nagrzewające się w dzień, a oddające swoje ciepło w nocy. Wino świetne na aperitif, do lekkich dań wegetariańskich lub rybnych. Muscat Ottonel to jedno ze sztandarowych win Szeremleya. Najlepiej smakuje oczywiście na tarasie restauracji Szent Orban w Badacsony, ale jeżeli się tam wkrótce nie wybieracie, kupcie kilka butelek i przy sprzyjającej wiosennej pogodzie wypijcie je na własnym tarasie.

Wojciech Gogoliński
Altum Gewürztraminer Auslese

Weingut Heinrich Vollmer
Palatynat, Niemcy

Fot. ArchiwumNajbardziej w gewürztraminerach nie lubię umlautów. Gdy człowiek pisze dłuższy tekst o winach niemieckich – doprowadza go to do pasji. Stąd jeszcze bardziej migam się od pisania o trunkach węgierskich, choć właśnie wtedy znacząco rosną w moich oczach wina niemieckie i przejrzysto uporządkowane zasady tworzenia ich nazw. Jeszcze prostsze, amerykańskie podejście do tematu, w którym każdy stawia znaki nad literami obcymi bezstresowo, tak jak mu pasuje, osobiście mnie nie przekonuje. Ale, à propos (by the way) Amerykanów – u nich absolutnie cenię to, czego w snobistycznej Europie brakuje – wspomniane bezstresowe podejście, ale tym razem do oceny wina. Na nic tysięczne szkoły, szkółki, kursy degustacji i wiedzy o winie, które starają się ich przekonać, jak i u nas, co powinni pić, by należeć do klasy upper-middle. Przeciętniak mieszkający za oceanem bierze kieliszek i wali wprost: smakuje, nie smakuje. I szlus, nie ma gadania.
U nas wino z gewürztraminera, tej najbardziej aromatycznej odmiany na świecie, ma złą prasę. Że zapachy róży, miodu akacjowego, marmolady pomarańczowej, pelargonii i egzotycznych kwiatów. No i korzeni! Że każdy je rozpozna, że to za proste, „babskie”. A ja powiem tak: guzik mnie to obchodzi, nie smakuje wam, nie pijcie! Nie lubicie zapachu kwiatów, róży – kłamiecie! Nie lubicie pierników – łżecie! Wszyscy lubią!
W dodatku jest dla mnie gewürztraminer winem energetycznym. Dobrze zrobiony nigdy nie powodował skrzywienia na twarzy, raczej uśmiech i ożywczy przypływ sił życiowych oraz radosne nastawienie do wszystkiego, co wokół.

Wojciech Giebuta
Individo Fetească Neagră

Châtaeu Vartely
Bugeac, Mołdawia

Fot. ArchiwumJeszcze kilkanaście lat temu przeglądając oferty mołdawskich producentów wina, spotykaliśmy przede wszystkim międzynarodowe odmiany winogron. Roiło się od pinotów, merlotów i cabernetów. Szczepów lokalnych było jak na lekarstwo. Dziś, gdy winiarstwo nad Dniestrem i Prutem dynamicznie się rozwija, coraz częściej na etykietach zobaczymy lokalne nazwy. Jedną z najpopularniejszych jest fetească, zwana na Węgrzech leányką. Zazwyczaj znamy ją w wersji białej (albă, regală). Bywa też czerwona, mniej popularna na Węgrzech, za to bardzo lubiana w Mołdawii.
Odmiana ta powstała w Siedmiogrodzie (dzisiejsza Transylwania) około 1930 roku jako naturalna krzyżówka lokalnych szczepów grasă i fetească albă. Jej winogrna dają zazwyczaj wytrawne, świeże wina o wysokiej kwasowości i specyficznym aromacie.
To właśnie bukiet skłonił mnie do wybrania feteaski do naszego wiosennego zestawu. Wino jest lekko pikantne, nieco uszczypliwe, a jednocześnie niebywale owocowe. Pełne zapachów ciemnych owoców, bardzo dojrzałych, ale jednocześnie świeżych – jedzonych prosto z krzaka jeżyn, czarnego bzu i ciemnych czereśni. To zapachy, które wiosną zapowiadają nam słoneczne upalne lato…

Artur Boruta
Verus Riesling

Verus
Podravje, Słowenia    

Fot. ArchiwumMyślicie, że Słowenia spuszcza z tonu? Nic bardziej mylnego. Możliwości tego kraju są zadziwiające. Oczywiście na północy w okolicach austriackiej Styrii lepiej jest z winami białymi, ale już w rejonie Goricy przy granicy włoskiej znaleźć można cudowne wino musujące oraz świetne czerwone merloty i cabernety. Ze względu na dość nietypowy temat dzisiejszego wyboru redaktorów poszukujemy win, w których znaleźć można wiosenne nuty kwiatowe. Mój wybór padł na rieslinga z winiarni Verus z Ormož, maleńkiej winnicy położonej w apelacji Štajerska, w pobliżu miejscowości o nazwie Ptuj. Winnicy, której obraz utrwalony w mojej pamięci przywodzi na myśl ukwiecone, kolorowe krajobrazy rodem z pagórkowatej Toskanii, gdzie niemal każdy metr kwadratowy terenu wykorzystany jest pod uprawę winorośli.
Verus Riesling zachwyca zapachem i smakiem. Cechuje go bardzo klasyczny charakter rieslinga pozwalający mu stanąć w szranki z najlepszymi niemieckimi wcieleniami tego szczepu. Wino jest bardzo świeże, wręcz cytrusowe w zapachu z wyraźnymi kwiatowymi nutami akacji i lipy. Z wiekiem rozwijają się w nim też zapachy miodu, cynamonu i suszonych owoców moreli.
Nie mogę powstrzymać się przed zacytowaniem opisu Fiony Beckett, która napisała w „The Guardian”, że uwielbia kwiatowy aromat tego wina, gdyż „pijąc je, czujesz się tak, jakbyś zanurzał stopy w krystalicznym górskim strumieniu”.
Nie pozostaje mi więc już nic innego, jak życzyć podobnych wiosenno-winiarskich uniesień podczas degustacji win z obecnego wyboru redaktorów. Na zdrowie!

Czas Wina nr 86

Zdjęcia

Twój komentarz
FB